Maciej Skudlik
ekspert w dziedzinie analiz ekonomicznych, wyceny przedsiębiorstw oraz standardów rachunkowości

Analiza finansowa jest pojęciem nieco węższym niż analiza ekonomiczna. W analizie ekonomicznej efekt w dużej mierze zależy od przyjętych założeń, tak jak przy ocenie zasadności projektów inwestycyjnych. Jest to pewna forma przewidywania zdarzeń w przyszłości na bazie danych historycznych i bieżących. W analizie finansowej natomiast chodzi przede wszystkim o zbadanie kondycji finansowej przedsiębiorstwa na podstawie dostępnych danych finansowych wraz z określeniem jego perspektyw na przyszłość. Produktem finalnym analizy finansowej powinna być ocena ryzyka współpracy z takim przedsiębiorstwem (w sensie jego ewentualnej upadłości, braku wypłacalności lub innych kłopotów wynikających z kondycji ekonomicznej firmy), która w świecie finansów zwana jest ratingiem.

Tak jak w całej ekonomii, tak i w analizie finansowej obok czynników „sztywnych” wiele jest elementów subiektywnych. Przedsiębiorstwa regularnie oceniające swoich kontrahentów (w tym przede wszystkim banki) wdrażają zerojedynkowe systemy ocen, które nie pozostawiają pracownikom (będącym z natury wadliwymi i podatnymi na manipulacje, humory, własne preferencje i inne czynniki narzędziami analizy) żadnego pola własnej interpretacji. Po prostu wrzuca się dane do „maszynki”, która analizuje, czy
dany wskaźnik rośnie czy maleje, czy jest na odpowiednim poziomie, czy jednak nie spełnia założonych kryteriów. No właśnie… założonych kryteriów. To jest główna wada tego typu systemów. Ktoś w Nowym Jorku, Amsterdamie, Rzymie czy w innym miejscu, z pewnością nieomylnego guru, musiał przecież założyć te graniczne wartości (np. że wskaźnik ROS na poziomie 5,01% jest ok., a na poziomie 4,99% nie spełnia kryteriów).

ARBITRALNE PRZENOSZENIE DANYCH
Kolejną wadą sztywnych systemów jest arbitralne przenoszenie danych z odpowiednich rubryk bilansu, rachunku zysków i strat lub sprawozdania F-01. A przecież tam mogą, po pierwsze, wystąpić błędy klasyfikacyjne, a po drugie, np. spółki giełdowe mogą raportować wyniki i bilanse w tabelach, w których poszczególna liczba wierszy, a także ich nazwy często zupełnie nie korespondują z przygotowanymi
rubrykami w systemie analitycznym. Dlatego jestem zwolennikiem wdrażania systemów nie automatycznych, lecz eksperckich (gdzie trzeba też myśleć o tym, co się robi!), jednak z zachowaniem kilku podstawowych zasad:
1. Zastanów się, co jest dla Ciebie (jako zlecającego analizę) najistotniejsze, i dostosuj do tego miary oraz sposób wyliczania wskaźników (postulat indywidualizacji analizy).
2. Nie zlecaj wyliczeń do analizy osobom zainteresowanym jej wynikiem (postulat niezależności analityka). Analityk i osoba podejmująca decyzje nie może być tym samym człowiekiem. Analityk nie powinien w ogóle brać udziału w procesie podejmowania decyzji, on tylko dostarcza potrzebną do niej informację (postulat wzmocnienia niezależności analityka).
3. Daj analizę do weryfikacji drugiej kompetentnej osobie (postulat podwójnej kontroli).

Pełna treść artykułu została opublikowana w numerze 8/2015 magazynu Controlling i Zarządzanie…

Zajrzyj również do naszego Archiwum. Znajdziesz w nim pełen spis treści numeru 8/2015.