Jacek Kaliński
Kierownik Sekcji Obsługi Rynku Energii w ESV S.A.

Zdarza się, że ktoś mnie pyta: „Po co tyle tych składników na fakturze za prąd? Nie wystarczyłyby dwa składniki, tj. za energię i jej transport?”. Odpowiadam najpierw: „By przeciętny człowiek nie rozumiał, za co płaci”. A po chwili przystępuję do rozkładania faktury na czynniki pierwsze i ujawniam tajemnicę, której większość z ponad 17 mln odbiorców nie potrafi rozwikłać.

Faktura za energię elektryczną (często jeszcze zwana za prąd lub za światło) składa się z dwóch części. W jednej jest wskazana ilość i wartość towaru w postaci energii elektrycznej czynnej, a w drugiej części znajdują się opłaty z tytułu świadczonej usługi dystrybucji, czyli transportu energii. Kwota każdej z obu części trafia do zupełnie niezależnych od siebie przedsiębiorstw energetycznych. Chociaż w tych największych grupach energetycznych nazwy i logotypy jednych i drugich mają wspólne cechy, są to jednak pod względem prawnym i organizacyjnym dwa osobne podmioty. Jest to skutek podziału sektora energetycznego przeprowadzonego w połowie 2007 r., polegającego na rozdzieleniu od siebie części dystrybucyjnej od wytwórczej i obrotowej.

Pełna treść artykułu została opublikowana w numerze 4/2019 magazynu Controlling i Zarządzanie…

Zajrzyj również do naszego Archiwum. Znajdziesz w nim pełen spis treści numeru 4/2019.