5 pytań do… Krystyny Jandy, Prezesa Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury,
znanej polskiej aktorki filmowej i teatralnej

fot-adam-klosinski_4
Fot. Adam Kłosiński

1. Co skłoniło Panią do za łożenia teatru?

Wiele rzeczy. Złość, że wszystko w teatrach państwowych wygląda, jak wygląda, nowe czasy, pragnienie stworzenia czegoś nowego, apetyt na życie, pomysły na repertuar, chęć niezależności…

2. Jak się Pani czuje w roli menedżera? Co przysparza Pani najwięcej kłopotów w zarządzaniu fundacją i teatrami?

To trwa już 10 lat, przeszłam wiele, nauczyłam się wiele. Dziś wiem jedno, że prawda, entuzjazm, praca, wiara w to, co się chce zrobić, zwyciężą wszystko: brak doświadczenia, nieporozumienia ludzkie i pracownicze problemy. Czuję się świetnie w roli nie tyle menedżera, ile osoby, która odpowiada
za to wszystko i decyduje o kształcie rzeczy. Ale to inni, dookoła mnie, mają wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o sprawy zarządzania i administrowania. Oddałam wiele zadań i kompetencji innym, a reaguję i interweniuję, kiedy jest kłopot. Tylko wtedy.

3. Jak należy zarządzać repertuarem , by wypełniać ponad 700 miejsc co wieczór w obydwu teatrach?

Nie ma na to prostej odpowiedzi. Niewątpliwie ogromne, jeśli nie decydujące, znaczenie ma moje doświadczenie, 45-letnia praktyka spotykania się z publicznością i intuicja artystyczna. Ja jestem praktykiem teatru, nie teoretykiem. To jest fundament. I jeszcze jedno – kocham teatr i szanuję
publiczność, traktuję ich jak partnerów na dobrym poziomie. Jakość, tematyka, różnorodność i wiedza o tym, co dzieje się dookoła i w Polsce, i w ich głowach.

spektakl-och-teatru_maria-callas-master-class_fot-joanna-maria-kus
Spektakl Och-Teatru – Maria Callas. Master Class fot. Joanna Maria Kuś

4. Co pozwoliłoby usprawnić działalność teatrów niepublicznych w Polsce?

Nie czuję się na siłach, aby zająć się oceną i opiniami na ten temat. Jest on tak drażliwy i skomplikowany, że nie pokuszę się nawet. Jeśli uświadomimy sobie, że w Warszawie jest około 15 teatrów państwowych, które pochłaniają dotacje rzędu 60 milionów, i około 30–50 „teatrów” czy zespołów innych, pozapaństwowych, które dzielą się, występując o granty, 2–5 milionami, to wszystko będzie zrozumiałe.
Przy czym wśród teatrów utrzymywanych przez państwo jest wiele takich, które można by uznać, według kryteriów krytyki, za czysto komercyjne, bo grają tylko komedie i farsy. A sztuka? Cóż, generalnie kryteria artystyczne są odwrotne w stosunku do opłacalności i frekwencji, a „wielka sztuka” wymyka się ocenom i zarządzaniu, cokolwiek o tym myśleć.
Dodatkowo idą czasy, w których, aby zrobić teatr „narodowy”, taki, jaki jest zamówiony, cena i sposób nie będą grały roli. A teatry działające poza strukturami państwowymi, teatry fundacji, stowarzyszeń i prywatne będą działać, balansując między rynkiem a ambitniejszymi realizacjami, czyli między opłacalnością a marzeniami.

5. Jak widzi Pani swoje teatry za 5, 15 czy 25 lat?

Nie wiem, jestem pełna niepokoju. Zobaczymy. Jestem w dobrej formie artystycznej i jako aktorka, i jako reżyser. Wiem, jaki teatr chciałabym prowadzić, i mam pomysły – repertuarowe oraz realizacyjne – na wiele lat naprzód. Tego się nie boję, ale co ogólnie się stanie, nie wiem. Wszystko zależy od klimatu czy raczej pogody na sztukę.

Rozmawiał:
Stanisław Woźniak
Redaktor naczelny magazynu „Controlling i Zarządzanie”