Jacek Kaliński
Kierownik Sekcji Obsługi Rynku Energii w ESV S.A.

Od jakiegoś czasu w mediach jesteśmy bombardowani treściami, które zawierają następujące słowa kluczowe: własny prąd, prosument, darmowa energia, czyste powietrze, efektywność energetyczna, ekologia, smog, inteligentne liczniki, samowystarczalność i niezależność energetyczna, energia coraz droższa, energetyka rozproszona, magazyn energii, klaster energetyczny itd. Spirala nakręca się, ludzie chcą być ekologiczni, a przy tym niezależni energetycznie i płacić mniej (lub wcale) za prąd. Kolejne dachy pokrywane są panelami fotowoltaicznymi, a dynamika nowych inwestycji wskazuje bardziej na szał nieprzemyślanych przedświątecznych zakupów niż na decyzje związane z chłodną kalkulacją. Jakby tego było mało, w prasie pojawiają się kolejne akronimy dotyczące obszaru elektroenergetyki. Jeden z nich, który ostatnio jest bardzo popularny, to DSR (ang. Demand Side Response), co można przetłumaczyć jako Reakcja Strony Popytowej.

Idea jest piękna

Sam pomysł na niezależność energetyczną, bezpieczeństwo energetyczne obywateli oraz gwarancję na stałą cenę energii, która jest niezależna od wahań cen surowców energetycznych czy parapodatków, takich jak koszt uprawnień emisji CO2, jest wspaniały. To z kolei powinno prowadzić do podnoszenia konkurencyjności krajowej gospodarki na rynku globalnym oraz powodować większy dobrobyt obywateli. Spójrzmy zatem na to wszystko chłodnym okiem i zbierzmy kilka faktów dotyczących nowej energetycznej rzeczywistości.

Kto ma czas i chęć analizowania zużycia prądu?

Media branżowe promują rozwiązania zarządzania energią z poziomu komputera czy też smartfonu. Prezentowane rozwiązania są naprawdę świetne. Można sprawdzić, ile i w jakiej godzinie pobrano energii. W mojej ocenie jest tylko garstka „hobbystów”, których to interesuje, chociaż po pewnym czasie zapewne znudzi im się to. Większość osób w domu i w małych firmach jest zagoniona codziennością i nie chce się tym zajmować, gdyż energia nie stanowi dużego obciążenia dla domu czy firmy. Zapewne w perspektywie kilku najbliższych lat pojawią się na szeroką skalę rozwiązania i aplikacje, które za odbiorcę będą wybierać dostawcę energii oraz uruchamiać i wyłączać sprzęt AGD w taki sposób, aby zapewnić najniższych koszt użytkowania. Wtedy dopiero rozwiązania „smart” będą naprawdę użyteczne. Dostępne dzisiaj rozwiązania stanowią zbyt duże obciążenie dla użytkownika, który i tak jest przeładowany szumem informacyjnym. Nawet jeśli taka osoba znajdzie czas, aby spojrzeć na dane ze swojego licznika, to niewiele z tym zrobi. Aby obniżyć koszty energii, trzeba przeczytać i zrozumieć zapisy umowy czy taryfy.

Pełna treść artykułu została opublikowana w numerze 1/2020 magazynu Controlling i Zarządzanie…

Zajrzyj również do naszego Archiwum. Znajdziesz w nim pełen spis treści numeru 1/2020.