Pięć pytań do… Artura Sokołowskiego, coacha, mówcy motywacyjnego i mentora, właściciela BUSINESS STUDIO GROUP

1. Jakie błędy najczęściej popełniają osoby, które występują publicznie?

Jest ich mnóstwo. Warto podkreślić, że w większości przypadków mowy osób zabierających głos (nie tylko przed szerokim forum publicznym, ale także tym mniejszym) są po prostu fatalne. Naprawdę bardzo rzadko zdarza się usłyszeć poruszające wystąpienie, które głęboko i pozytywnie zapada w pamięć. Publiczność wysłuchuje bełkotu, całej serii niepoukładanych treści i mamroczących coś prezenterów. Obserwuję to od lat. Ludzie wychodzą przed audytorium i mówią bez dobrej dykcji, emisji głosu, ekspresji, emocji, charyzmy. Bez przykuwania uwagi, bez uruchomienia istotnych gestów. Bez należytej postawy, a przy tym wszystkim lekceważąc prawidłowości związane z proksemiką. Błędnie zachowują się na „scenie”, bez kontroli swojego ciała i całej gamy związanej z jego wymowną mową, która jest przecież ważnym sekretem, jego kwintesencją i elementem dobrego wystąpienia. Bez lekkości, finezji, własnego stylu, skupienia, akcentowania tego, co ważne, i pięknego słowa. Często wielu prelegentów gna na oślep, byle tylko skończyć i mieć to za sobą. A przecież powinno być inaczej. Ludzie mają ochotę słuchać. Mimo to wielu z nas po prostu lekceważy swoich odbiorców i dziwi się, że efekt końcowy jest marny. Mówią bez przygotowania, często czytają z kartki, nie znając celu swojej wypowiedzi. Nie zastanawiają się, do kogo będą mówić, co chcą osiągnąć swoim wystąpieniem, z jakim stanem emocjonalnym pragną pozostawić swoją publiczność.  Wielokrotnie wychodzą wystraszeni, bez kontaktu z widzem, udający kogoś, kim nie są – a publiczność to wyczuwa od razu. Albo innym razem za wszelką cenę chcą być śmieszni – w tym pozytywnym znaczeniu – a efekt jest odwrotny i tym samym żałosny. Mówią bez dramaturgii, która w wystąpieniu jest kluczowa, a to przecież ona sprawia, że można porwać tłumy. Szkoda, bo przecież tego oczekujemy od mówcy.

2. Ile tracą te osoby, które nie potrafią występować publicznie i nie chcą się tego nauczyć?

To, na czym im zależy – praca, awans, kontrakty. Także na dobrym imieniu, na postrzeganiu przez innych, czy jesteśmy wiarygodni. Na byciu autentycznym i prawdziwym liderem, którego się słucha nie dlatego, że musi, że jest się na niego skazanym. Że wykonuje się coś, co on mówi, bo to w pewnym sensie rozkaz, a nie z własnej potrzeby. Na braku prawdziwej sprzedaży i komunikacji opartej na zaufaniu. Zjednywaniu wokół siebie ciekawych ludzi – tych prawdziwych, bez fałszu i obłudy. Budowaniu biznesu z „szybkością światła”, bez problemu – za to w przyjaźni. Mówiąc wprost: jeśli naprawdę znasz tajniki perswazji, szybko rozpoznajesz wroga. Jesteś biegły w sztuce prowadzenia sporów i skutecznego obalania argumentacji przeciwnika, umiejętnego dochodzenia do prawdy i przekonywania – czyli wygrywasz. A do tego wszystkiego dochodzi odpowiednia intonacja, spójność, klarowność
wypowiedzi i seria pytań. Użycie pauzy w ważnym momencie i zagranie emocją. Proste.

3. Jak przygotować się do wystąpienia publicznego?

Przede wszystkim należy mieć ogromną pokorę do samego siebie. Należy usiąść i napisać swoje wystąpienie. Dać komuś do przeczytania to, co chcemy wygłosić (nie lizusowi), i zweryfikować wszelkie niepotrzebne treści. Zastanowić się, co chcę powiedzieć, i sformalizować to. A właśnie w tym cały ambaras, by dokonać tego należycie i tak, by miało to sens. Mówiąc krótko, by występować publicznie, trzeba mieć profesjonalną wiedzę na ten temat. Wiedzę tę można pozyskać na profesjonalnych szkoleniach. I to prowadzonych przez tych trenerów, którzy autentycznie znają się na tej robocie. Potrafią pomóc i biorą za to odpowiedzialność.

4. Czy można opanować tremę, wyeliminować ją?

Jeśli szanujesz ludzi, trema będzie ci zawsze towarzyszyła. Można ją zminimalizować i wówczas stanie się mobilizująca, co sprawi, że nasz występ będzie lepszy. Jeżeli wiemy, w jaki sposób zapanować nad emocjami, które
nam towarzyszą, i co zrobić, aby opanować ten stan, wówczas szybciej poradzimy sobie z tremą. Ale tego trzeba się nauczyć. Jeśli nie wiesz, co należy uczynić, by nie trzęsły się ręce i nogi, jak poradzić sobie z wyschniętym gardłem i drgającym głosem, a także z pustką w głowie i brakującym słowem – trema się podwaja. A wzrasta jeszcze bardziej, gdy nie masz wiedzy, w jaki sposób najlepiej rozpocząć swój występ, zjednać sobie publiczność i zakończyć go sukcesem.

5. Widzę, że niczego nie owijasz w bawełnę, mówisz, jak jest, i za to dziękuję. Jakieś rady?

W swoim życiu przeszkoliłem tysiące ludzi. Dziś dziesiątki z nich to wybitni ludzie. Moją największą radością jest to, że teraz są „kimś”, a na początku wcale się tak nie zapowiadało. Bycie trenerem to misja, powołanie – tak to traktuję. Ludzie muszą uczyć się i doświadczać tego, co jest, a nie dyrdymałów. Muszą nauczyć się twardo stąpać po ziemi, czuć tę ziemię i właściwie oddychać tą ziemią.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:
Stanisław Woźniak
Redaktor naczelny magazynu „Controlling i Zarządzanie”